Co pomaga mi w tym dziwnym czasie?


LAS PEŁEN MYŚLI / sobota, 18 kwietnia, 2020

Cieszę się, że odetchnęłam od złych emocji i zaczęłam dostrzegać we wszystkim pozytywne sprawy. Od dawna potrzebowałam takiego stanu rzeczy i miło kiedy zdałam sobie sprawę, że był mi potrzebny. Zrobiłam listę 21 spraw, które umilają mi czas, a także sprawiają, że inwestuję w siebie.

1. Książki.

Jeszcze jakiś czas temu miałam wyrzuty sumienia kiedy nowe książki odkładałam na półkę i nie miałam chęci ich czytać. No i jestem za to sobie wdzięczna. Teraz mam mnóstwo czasu, żeby to nadrobić.

2. Spacery.

Mimo, iż ciężko o spacer w lesie, moje okolice są obszerne, a wędrówka po nich jest jak najbardziej zgodna z prawem. Przecież nikt nikomu nie zabroni iść na łąkę czy las kiedy jest on prywatny.

3. Plany.

A dokładniej ich realizacja. Przekonałam się o tym niecały miesiąc temu kiedy po długim czasie, nareszcie odważyłam się sięgnąć po swoje marzenie. I udało się. Mam satysfakcję, że zrobiłam to sama, bez zależności od innych.

4. Muzyka.

Przyznaję, że od czasu do czasu zaniedbuję coś co naprawdę wpływa na mnie niesamowicie. Jakiś czas temu odświeżyłam dyski i dodałam nowe piosenki. Przypomniałam sobie teksty, zapamiętałam te nowsze oraz chodzę uśmiechnięta przez cały dzień, śpiewając to co wpadnie w ucho.

5. Ograniczenie spożywania mięsa.

Ten zamiar już dawno nie dawał mi spokoju. Zazwyczaj jednak nie było na to czasu, bo było tak wygodnie. Póki co, nie myślę o zlikwidowaniu mięsa całkowicie z mojej diety, ale myślę, że jest to opłacalne. Zresztą, uważam, że zawsze trzeba spróbować czegoś, co nas ciekawi. W moim przypadku to ograniczenie potraw mięsnych.

6. Nauka języka angielskiego.

Ten sposób sprawdził się u mnie najbardziej. W Internecie jest parę dobrych portali gdzie dzięki rejestracji, można poznać ludzi z całego świata. Mogę tam nawiązać przyjaźnie, pisać listy, a przede wszystkim nauczyć się nowych języków poprzez rozmowę. Nie ryzykuję i nie przesyłałam listów z kimś z zagranicy. Za to piszę na portalu z wieloma ciekawymi osobami, a z niektórymi rozmawiam przez wideo chat. To naprawdę pomaga przełamać się w swoich lękach językowych. I jest miło, kiedy po całym dniu możesz opowiedzieć komuś jak minął. Uważam, że to naprawdę wartościowa sprawa.

7. Dystans od problemów.

Każdy ma swoje rozterki. Nie oceniam jakie one są, bo dla mnie mogą być poważne, a dla innej osoby już nie. Ostatnio moje podejście jest takie, że nie wpędzam się w pętle złych myśli. Kiedy takie się pojawiają, zadaję sobie pytania “Dlaczego to jest dla mnie takie ważne? Jaki mam na to wpływ? Będę się tym przejmować jeśli to naprawę się stanie. Postaram się znaleźć dobre plusy tej sytuacji”. Stosuję to od niedawna, ale widzę postępy. Wszystko jest w mojej głowie, a myśli potrafią zrobić ze mną wszystko. Zdałam sobie sprawę, że to tylko myśli i mam na nie wpływ jeśli się tego nauczę.

8. Pisanie tego co leży mi na sercu.

Zaniedbałam to cholernie. Od miesiąca piszę znowu i czuję się naprawdę dobrze. To tak, jakby kartki wraz z atramentem wsiąkały te moje lęki, obawy i myśli. I dzięki temu mnie jest lżej.

9. Pisanie pomysłów na siebie.

To liczy się także planów. Kiedy robiłam dla siebie bullet journal ponad rok temu, na jednej z pierwszych stron zapisałam plany, które chciałabym osiągnąć w 2019 roku. Kiedy tylko otwierałam planner, zaglądałam sobie do tych moich postanowień. Miesiąc temu, zrealizowałam ostatni z listy. I kiedy patrzę sobie na wszystko co odhaczone, odczuwam dumę, szczęście i wdzięczność. Za to, że kiedy widziałam to na kartce papieru, wiedziałam, że muszę działać. Nie obwiniałam się za to, że jedną sprawę zrealizowałam już w nowym roku. Czasami mam na coś mniejszy wpływ i to jest w porządku. I oczywiście pora na nowe postanowienia.

10. Praca nad samą sobą.

Zrozumienie swoich uczuć, empatia, nie obwinianie samej siebie, a przede wszystkim innych za moją codzienność. Akceptuję to na co nie mam wpływu, a zmieniam co mi się nie podoba i na co mam wpływ. To chyba najtrudniejsza droga do szczęścia. Pogodzenie się z przeszłością, która zraniła mnie doszczętnie. Wiadomo, że to będzie wracać i mnie to cieszy. To taka lekcja, żeby wyciągnąć wnioski i nauczyć się nie popełniać tych samych błędów.

11. Dbanie o siebie.

Dbać o swoją osobowość to piękna sprawa, ale nie byłabym kobietą, gdybym nie dbała również o swoje przyjemności względem wyglądu. Testowanie nowych masek do włosów o zapachu tak pięknym, że czasami szkoda ich szybko zużywać, maseczki na twarz, nowy tusz do rzęs, nowe ubrania, balsam do ciała, krem do twarzy. To wszystko inwestycja w siebie, a nie ma nic lepszego niż dobre samopoczucie. Jeśli dbam o siebie samą, jestem szczęśliwa co wpływa na moje otoczenie.

12. Nastawienie się na otrzymywanie.

I nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Chodzi o indywidualne podejście, by cieszyć się z prezentów od świata. Jeśli przesyłam w świat dobrą energię to świat oddaje mi to samo. Oczywiście to normalne, że miewam gorsze dni, ale zauważyłam, że odkąd myślę pozytywnie, na wszystko znajduję rozwiązanie. A jeśli nie mogę zrobić czegoś od razu, wiem, że potrzebny jest czas. Tak, jakieś trzy miesiące temu wyśmiałabym samą siebie za to co piszę.

13. Cierpliwość.

Która przychodzi mi z trudem, ale wiem, że czas potrafi zdziałać cuda, o czym już się kiedyś przekonałam.

14. Słońce.

Dzięki, któremu czuję pozytywną energię. Miło wyjść na dwór i ogrzać się w jego promieniach.

15. Deszcz, który mi nie przeszkadza.

Uwielbiam zapach po deszczu, który jest świeży i również daje mi pozytywną energię.

16. Uwaga skupiona tylko na mnie.

I nie chodzi o uwagę innych ludzi. Jeśli sama siebie nie rozumiem, jak mają to robić inne osoby? Dlatego chcę wiedzieć co tak naprawdę jest dla mnie ważne.

17. Zezwolenie na złe emocje.

Cieszę się, że nie doświadczam tylko dobrych emocji. Te złe również są potrzebne. Nie należą do przyjemnych, ale dzięki nim, wiem co dzieje się w moim umyśle.

18. Porządek wokół mnie.

Lubię kiedy w moim najbliższym otoczeniu jest czysto. Dobrze mi się wtedy funkcjonuje i to poprawia mi także humor.

19. Czekolada.

Nie żałuję sobie tego słodkiego cuda. Jeśli czuję, że już nie mogę, to nie mogę. To coś sprawia, że mój nastrój niesamowicie zmienia się na lepszy.

20. Kształtowanie dobrych nawyków.

Chociażby właśnie przesyłanie tej dobrej energii w świat. Pilnuję tego od ponad miesiąca i o ile na początku wydawało mi się to bezcelowe to teraz efekty są widoczne. Wiem, że na świecie jest człowiek, który przechodzi przez ciężkie chwile. Miło jest przesłać mu mnóstwo ciepła. I nie muszę znać tej osoby. Na tym to właśnie polega. I wiadome jest, że ta dobra energia wróci również do mnie.

21. Rozwijanie swoich pasji.

Zaniedbałam je i jestem tego świadoma. Nadrabiam to w miarę możliwości. Już zapomniałam ile radości mi to sprawia oraz jak dużo można się nauczyć przez praktykę.

Dzięki tym punktom, widzę jak dużo może się zmienić jeśli sama tego chcę. Jaki wpływ mam na swoje życie i to, że wcale nie jest mi do tego potrzebny drugi człowiek. To ja muszę czuć się ze sobą dobrze. Jeśli tak jest, automatycznie inni ludzie także czują się ze mną dobrze. To co przesyłam innym, to samo do mnie wraca. I to jest prawda. Jestem odpowiedzialna za siebie. Nie za innych. I to jest piękne.