Czułość i uśmiech, dziękuję.


LAS PEŁEN MYŚLI / niedziela, 8 sierpnia, 2021

Sobota, godzina 23.00. Co można robić o tej godzinie? Piec chałkę i malować sypialnię.

Ostatnie dwa miesiące były etapem przemyśleń i błogiego odpoczynku. Wakacje gdzie drzewa oliwne spotykasz na każdym kroku. Winiarnie, swojskie pomidory, morska woda i upalny skwar. Wstawanie bez budzika, jedzenie lokalnego arbuza, wieczorne spacery po miasteczku i próbowanie nowych potraw. Powrót do codzienności okazał się ciężki i pojawiły się różne wątpliwości. Oczywiście nie było powodu, moje ego daje o sobie znać i ciężko mu odpuścić. Aż nadszedł pewien dzień gdzie uświadomiłam sobie, że przestałam doceniać codzienność. Nie na długo, jednak wibracja spadła niesamowicie i nie pozwoliła się podnieść. Myślę, że takie dni są potrzebne, by kontrast był widoczny i pomógł szybciej stanąć na nogi.

I robię wczoraj tą chałkę, podekscytowana, że ciasto tak dobrze wyrobione i pachnące. Patrzę na piekarnik, wdzięczna, że pozwala na przygotowanie posiłków. Przytulam mojego P. który walczy z remontem mimo zmęczenia. A potem znowu spoglądam na chałkę gotową z rumieńcami i posypką. Niedzielne śniadanie zrobione z miłością i szczęście, że jest dla kogo, bo razem raźniej. I ciepłe dni idealne na spacer i czas dla siebie, żeby zadbać o swoje potrzeby. Bo dbając o siebie wiem, że w innych kwestiach też będzie w porządku.