Mam nadzieję, że Twoje Boże Narodzenie było takie jakie powinno być.


LAS PEŁEN MYŚLI / niedziela, 27 grudnia, 2020

Boże Narodzenie kojarzy mi się z ciepłem, przyjemnością i odpoczynkiem. Wiem, że nie zawsze jest to miły czas, ponieważ świąteczna bieganina oraz spotkanie z bliskimi, potrafi nieźle namieszać w głowie.

Parę dni przed Świętami zrozumiałam, że nie warto biegać. Nie warto spinać się do pewnych dat. Nie warto przejmować się czymś, na co nie mam wpływu. Inspirując się dobrą energią i przeglądając w przelocie różne posty, stwierdziłam, że tak naprawdę Boże Narodzenie powinno być szczęściem dla każdego tak, jak właśnie chce je przeżyć. Nie, że tak wypada. To przecież JA mam się czuć w ten czas najlepiej.

1. Nie spinam się, że nie zdążę.

Odpuszczam wszystko co sprawia, że się stresuję.

2. Co ludzie powiedzą?

Czy mam ochotę odwiedzić kogoś mimo, iż nasze relacje nie są dobre? Czy warto tylko dlatego, że nie chcę być obgadana przez innych i „bo tak wypada”?

3. Nie rzucam wszystkiego dla kogoś, lub czegoś.

To, że ktoś nie dostosował się do planów nie znaczy, że to ja muszę dostosować się przez to do tej osoby. Plany to plany, ustalenia to ustalenia. Jeśli jestem konsekwentna, nie zmieniam ich tylko dlatego, że ktoś nie uszanował moich.

4. Piję dużo herbaty.

Bo to poprawia mi nastrój. I nie chodzi o to, że Boże Narodzenie to czas, gdzie siedzę smutna. Tegoroczne traktuję zupełnie inaczej niż poprzednie i czuję się z tym najlepiej. Chodzi bardziej o podtrzymanie tego dobrego humoru. A kubek ulubionej herbaty z pewnością potrafi zdziałać cuda.

5. Nie porównuję się z innymi.

Co kiedyś było dla mnie ciężkie. Bo oni Święta spędzają tam… Bo oni Święta spędzają razem… Bo oni Święta obchodzą inaczej… Oni to oni, a ja to ja. Każdy odpowiada za swoje życie, więc już nie patrzę na to jak to działa u innych. Oczywiście inspiruję się zawsze, jednak to wskazówka jak ja mogę postrzegać lepiej pewne sprawy.

6. Odmawiam rozmów, które mi nie pasują.

Bo mam szacunek do siebie i jeśli ktoś, nawet z rodziny koniecznie chce dowiedzieć się więcej na temat mojego życia, a ja nie mam ochoty na rozmowę, mówię o tym i nie kontynuuję tematu.

7. Jem dużo słodkości.

To tak samo jak z herbatą. Nie narzekam na kilogramy i w ogóle tego nie pilnuję. Myślę, że to czas gdzie nie trzeba przesadnie spinać się dodatkowo wagą. Jeśli nie mam ochoty czegoś jeść, to nie jem. Jeśli zjem, nie męczę potem wszystkich pytaniami „Po co ja tyle jadłam?”

8. Życzenia świąteczne.

Moi znajomi mieszkają w różnych miejscowościach, w całej Polsce. Kartka z życzeniami, telefon, czy krótka wymiana słów, zawsze sprawiają, że mi miło. Jednocześnie uświadamiam sobie, że sam kontakt to nie wszystko. Lubię wiedzieć, że są pomimo odległości i czuć ich bliskość.

9. Akceptuję gorszy nastrój.

Bo Święta to także czas gdzie inni, albo ja sama wymagam od siebie za dużo. Jeśli pojawiają się chwile zwątpienia, staram się przeżyć te emocje i iść dalej. Nie udaję, że jest cudownie skoro nie jest. Idę na spacer i pozwalam na przepływ tego, co sprawia mi przykrość. Zazwyczaj jest lepiej i to motywuje do dalszych działań.

10. Wybaczam sobie błędy.

Bo poprzez błędy zdobywam doświadczenie. Wiem, że ich nie uniknę, mimo, że nad sobą pracuję. Czasami się nie udaje. Trudno, przecież nie mogę cały czas sobie tego wypominać.

11. Lubię obecność drugiej osoby.

Mimo wszystko, cudownie odpocząć i się przytulić. Bez oczekiwań. Z dystansem. Jeśli wiem, że warto.