Skąd wzięła się u mnie uważność?


LAS PEŁEN MYŚLI / niedziela, 6 września, 2020

Tak już jesiennie, z kubkiem gruszkowej herbaty oraz wpadającymi promieniami słońca przez okno.

Chcę opowiedzieć Wam czym jest dla mnie uważność. Odkąd zaczęłam się nią interesować, dostrzegam więcej rzeczy niż wcześniej. O tym jak ważna jest świadomość tego co tu i teraz, przekonałam się czytając książkę “Wracając do siebie”. Mimo, iż na początku czytało mi się ją bardzo ciężko to po jakimś czasie dostrzegłam jej lekkość oraz zaczęłam rozumieć o czym pisze autorka. Zmiany zauważyłam po miesiącu stosowania się do danych wskazówek. I w zasadzie nie była to dla mnie żadna nowość, natomiast świadomość zastosowania tego w codzienności, pozwoliła na satysfakcję z efektu.

Zaczęłam od pochłaniania oraz koncentrowania się na czynności, którą w danym momencie robiłam. Rano, stawiałam bose stopy na miękkim dywanie i zastanawiałam się co czuję. Następnie, kiedy parzyłam kawę, intensywnie wąchałam jej zapach, a dopiero potem upijałam pierwszy łyk. Gdy wychodziłam na zewnątrz, oglądałam światło, barwy oraz dźwięki jakimi witał mnie nowy dzień. Zaczęłam jeździć także nad wodę. Kiedy upały dawały o sobie znać, robiłam to wcześnie rano, żeby nacieszyć się obserwacją bez tłumów ludzi. Taplanie się w piasku i wodzie odprężyło mnie niesamowicie. Do tego książka, dobre lody i mogę spokojnie powiedzieć, że dodatkowo zadbałam o siebie. Jestem osobą, która myślami biegnie daleko w przyszłość i zapominam o tym, że przecież trzeba skoncentrować się na tym co teraz. Plany oczywiście jak najbardziej są ważne, jednak jaką tworzymy sobie teraźniejszość, taką będziemy mieć przyszłość. I kiedy tak sobie piję tą kawę, nie dopuszczam do siebie innych myśli. Skupiłam się tylko na tym, że piję kawę. Wiem, że jest to ciężkie, ale czy nie lepiej uspokoić myśli i móc się odprężyć kiedy naprawdę odczuwamy z czegoś przyjemność? Nic się nie stanie jeżeli poświęcimy 30 minut na codzienne rytuały. Może to być joga, czytanie książek, słuchanie muzyki, dobry film czy cokolwiek innego co powoduje u Ciebie uśmiech na twarzy.

Kiedy ktoś w pobliżu emanuje złością, strachem, agresją, smutkiem i to niezależnie czy w stosunku do mnie czy innych osób, powtarzam sobie “Mnie to nie dotyczy”. I zamiast odpowiadać atakiem, jak to robiłam wcześniej, biorę głęboki oddech i tłumaczę sobie, że dana osoba może mieć ciężki dzień i, że to są jej, a nie moje emocje. Stawiam granice i dzięki temu, pilnuję swojej dobrej energii oraz wiem, że nie ma wtedy współuzależnienia emocjonalnego.

Także jeśli spaceruję lasem, to skupiam się tylko i wyłącznie na tym, że spaceruję lasem.